K. S. ROW Rybnik
Fot. Od lewej: trener PGG ROW Piotr Żyto, Krzysztof Mrozek, Mateusz Szczepaniak, Troy Batchelor i Siergiej Łogaczew / Arkadiusz Siwek

Krzysztof Mrozek: Cieszy mnie to, że biznes zauważa to co dzieje się w Rybniku. Tu jest duży potencjał!

18 października 2019 0

Rozmowa z Krzysztofem Mrozkiem, prezesem PGG ROW Rybnik *

Zakończyliśmy sezon 2019. Chyba udany, bo główny cel jakim był powrót do PGE Ekstraligi udało się zrealizować.
Tak, choć ja zawsze szukam słabych punktów. A tych w tym sezonie było kilka... Nie chcę jednak narzekać – mamy awans wywalczony w sportowej walce, a to jest to o czym marzyliśmy my i rybniccy kibice. Na dodatek mecze finałowe z Ostrovią były doskonałym widowiskiem i tak naprawdę kwestia awansu rozstrzygnęła się rewanżowym spotkaniu w wyścigach nominowanych. To na pewno było coś, co będziemy pamiętać przez długie lata!

Wspominał pan jednak o tych słabych punktach sezonu 2019...
Zaliczyliśmy kilka wpadek organizacyjnych, z których jednak na pewno wyciągniemy wnioski. To jest tak, że każda impreza ma swoją dynamikę i nie zawsze na to co się dzieje reagowaliśmy odpowiednio. A w kwestiach sportowych? Na pewno nieco więcej oczekiwałem od naszych juniorów. Wydaje mi się na przykład, że tak doświadczony zawodnik jak Robert Chmiel powinien karierę juniorską zakończyć lepszymi wynikami. Ja wciąż marzę o tym, żebyśmy w rybnickiej drużynie mieli przewagę wychowanków, ale wygląda na  to, że na razie może nie udać nam się doprowadzić do takiej sytuacji.

Nie było jednak chyba tak źle skoro rybnicka drużyna juniorska kolejny raz awansowała do finału Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów.
To jest pewien plus i nie zapominam o nim.

 

" Postanowiłem mocno ograniczyć moją obecność w mediach. Zresztą wcześniej bywało tak, że moje intencje były opacznie rozumiane i obrywało mi się za to po uszach. Nawet ostatnio była taka sytuacja przy okazji rewanżu z Ostrovią – rozdałem zawodnikom podczas obchodu toru pieluchy mówiąc, że jeśli ktoś wymięka, to pewno mu się przydadzą. Było humorystycznie i wesoło. Żaden z zawodników nie poczuł się urażony – na przykład Mateusz Szczepaniak przyniósł mi te gadżety po meczu i położył złośliwie na biurku. Mimo to wielu kibiców uznało że przesadziłem i znów czytałem nieprzychylne opinie na mój temat. I choć nie przejmuję się nimi to zacząłem zastanawiać, czy w przyszłym roku będziemy robić Rybnicki Magazyn Żużlowy w takiej formie jak dotychczas. "

 

Ilu adeptów trenuje w rybnickiej szkółce?
Nie chodzi o ilość, ale o jakość. Był taki moment, że mieliśmy 10 adeptów, ale trener Piotr Żyto i pomagający mu Eugeniusz Skupień co pewien czas analizują postępy i zaangażowanie tych chłopaków. Jeśli coś nie gra i nie widać szans na progres, rozmawiają szczerze z kandydatem na żużlowca, jego rodzicami i nadchodzi czas pożegnania. Żużel to zbyt kosztowny i niebezpieczny sport żeby uprawiać go na pół gwizdka. Ci którzy do licencji przystępują muszą angażować się w ten sport na sto procent, a to właśnie jest przełomowy moment. Niestety bywa tak, że kiedy tylko młody chłopak poczuje licencję w kieszeni uznaje, że właśnie osiągnął swój cel. A to przecież bzdura, bo 90 procent chłopaków po zdaniu certyfikatu umie na żużlu jeździć, ale na pewno nie potrafi się ścigać. Tego uczą się później i to zdecydowanie trudniejsze niż nauka jazdy w poślizgu kontrolowanym.

Przed tym sezonem ROW zyskał możnego sponsora strategicznego. Czy Polska Grupa Górnicza pozostanie w nazwie drużyny w 2020 roku?
Wygląda na to, że tak się stanie. Cel jaki sponsor stawiał przed drużyną został zrealizowany, a więc są chęci do dalszej współpracy. Co więcej, jest duża szansa że nazwa drużyny powiększy się o kolejny człon, bo jesteśmy blisko finalizacji kolejnej dużej umowy sponsorskiej. Cieszy mnie to, że biznes zauważa to co dzieje się w Rybniku – jest wynik sportowy, są pełne trybuny... Tu jest duży potencjał dla firm, które chcą się pokazać na rynku nie tylko lokalnym, ale i ogólnopolskim. Transmisje telewizyjne sprawiły bowiem, że współpraca z naszym klubem daje szansę na reklamę ogólnopolską za bardzo przystępne pieniądze.

Pomoc dla klubu wciąż deklaruje też miasto, ale będzie ona znacznie mniejsza niż np. w Lublinie czy Częstochowie.
Tak, ale w pewnym sensie to rozumiem, bo sytuacja finansowa samorządów pogarsza się z roku na rok. W Rybniku sytuacja jest jeszcze o tyle specyficzna, że miasto prawdopodobnie będzie musiało zwracać ogromne pieniądze z podatku od wyrobisk górniczych. A więc podchodzę do sprawy ze zrozumieniem tym bardziej, że w ostatnich latach nie spadają wydatki na żużel, ale na cały rybnicki sport. Po prostu kluby muszą radzić sobie w tej sytuacji same.

Jeśli jesteśmy przy pieniądzach – nadkomplety widzów na trybunach w tym roku sprawiły, że powrócił temat przebudowy stadionu w Rybniku. Tutaj też prezydent Piotr Kuczera mówi jednoznacznie – nie ma i nie będzie na to środków w budżecie miasta.
Ta sytuacja jest całkiem poza klubem, bo my po prostu jesteśmy użytkownikiem tego obiektu. Na dziś chciałbym tylko jednego – polepszenia komfortu oglądania żużla w Rybniku choćby poprzez coś tak prozaicznego jak większa ilość toalet na obiekcie. Wiem, że Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji ma pieniądze na ten cel, ale jest ich zbyt mało - przebudowane mają zostać tylko toalety od strony ulicy Żużlowej. Marzy nam się oczywiście oczywiście porządna strefa VIP ze Sky Boxami do wynajęcia, 3-4 tysiące krzesełek więcej czy też przebudowa strefy kas, ale na razie to nierealne. Z drugiej strony ja zawsze powtarzam, że obiekt przy G72 na pewno nie jest najgorszym stadionem żużlowym w Polsce, więc cieszmy się tym co mamy.

 

" Czasami czytam w sieci opinie o mojej osobie i dowiaduję się na przykład, że mam węża w kieszeni bo nie chcę przepłacać zawodników. Odpowiem tak - przede wszystkim nie jest to moja kieszeń, a kieszeń spółki akcyjnej ROW Rybnik. Jako zarząd odpowiadamy za to, żeby spółka była wypłacalna i choćby dlatego nigdy nie wydam więcej pieniędzy, niż realnie mam. Prosta zasada, ale mam czasami wrażenie, że niektórzy jej nie rozumieją."

 

A o kadrze na sezon 2020 porozmawiamy?
Konkretnych nazwisk pan jednak nie usłyszy, bo na to jest za wcześnie. Powiem jednak tak: czasami czytam w sieci opinie o mojej osobie i dowiaduję się na przykład, że mam węża w kieszeni bo nie chcę przepłacać zawodników. Odpowiem tak - przede wszystkim nie jest to moja kieszeń, a kieszeń spółki akcyjnej ROW Rybnik. Jako zarząd odpowiadamy za to, żeby spółka była wypłacalna i choćby dlatego nigdy nie wydam więcej pieniędzy, niż realnie mam. Prosta zasada, ale  mam czasami wrażenie, że niektórzy jej nie rozumieją. Tylko ja i kilku moich współpracowników wiemy jak trudno było w 2013 roku postawić na nogi rybnicki żużel. Ci którzy dziś żądają od nas działania bez patrzenia na finansowe konsekwencje, być może nawet tego nie pamiętają. Wierzę, że uda nam się zbudować fajny skład, ale proszę pamiętać - w tym klubie zawsze na pierwszym miejscu będzie dyscyplina finansowa!

Są tacy, którzy w przypadku spadku zarzekają się, że wywiozą pana na taczkach...
Nie zakładam takiego scenariusza ale mogę obiecać, że jeśli się spełni, to mój następca otrzyma funkcjonujący i pokładany klub, a nie ruiny i zgliszcza tak jak ja na początku działalności.

I na koniec jeszcze zapytam o pana zachowanie w ostatnich miesiącach. Było jakby spokojniej, padło mniej kontrowersyjnych wypowiedzi. Zmienił się pan?
Czy ja wiem? Jestem jaki jestem, ale postanowiłem mocno ograniczyć moją obecność w mediach. Zresztą wcześniej bywało tak, że moje intencje były opacznie rozumiane i obrywało mi się za to po uszach. Nawet ostatnio była taka sytuacja przy okazji rewanżu z Ostrovią – rozdałem zawodnikom podczas obchodu toru pieluchy mówiąc, że jeśli ktoś wymięka, to pewno mu się przydadzą. Było humorystycznie i wesoło. Żaden z zawodników nie poczuł się urażony – na przykład Mateusz Szczepaniak przyniósł mi te gadżety po meczu i położył złośliwie na biurku. Mimo to wielu kibiców uznało że przesadziłem i znów czytałem nieprzychylne opinie na mój temat. I choć nie przejmuję się nimi to zacząłem zastanawiać, czy w przyszłym roku będziemy robić Rybnicki Magazyn Żużlowy w takiej formie jak dotychczas. Bo powiedzmy sobie szczerze, że żaden z innych klubów nie pokazuje tyle żużlowej kuchni co my – kamera jest na odprawach w trakcie zawodów, jest w boksach zawodników. Kibice mogą wiele zobaczyć i usłyszeć ale niestety często nie zwracają uwagi na to, że to tylko 15-20 minut wycinka z meczu i przygotowań do niego, które zaczynają się już dwa dni wcześniej. Z Mateuszem na przykład sytuacja wyglądała tak, że on sam kiedyś powiedział: „Prezes, musisz mnie wku...ć przed meczem, bo wtedy lepiej jadę”. No więc czasami to robię, a potem się wspólnie z tego śmiejemy. Dlatego apeluję do kibiców o więcej zdrowego rozsądku w odbiorze tego co im pokazujemy. Pamiętajcie, że wasze opinie zalewające internet także mają wpływ na to jak klub jest postrzegany np. u sponsorów.

*Wywiad ten ukazał się w programie meczu Polska kontra Reszta Świata.

 

OSTATNIO DODANY FILM

Zobacz więcej filmów

DOŁĄCZ DO NAS NA FACEBOOKU!

Tabela Nice 1 Ligi Żużlowej
  • M
    P
    +/-
  • 1.
    PGG ROW Rybnik
    12
    22
    110
  • 2.
    Arged Malesa TŻ Ostrovia
    12
    18
    -8
  • 3.
    Car Gwarant Start Gniezno
    12
    17
    6
  • 4.
    Unia Tarnów
    12
    17
    16
  • 5.
    Zdunek Wybrzeże Gdańsk
    12
    13
    -32
  • 6.
    Lokomotiv Daugavpils
    12
    11
    -43
  • 7.
    Orzeł Łódź
    12
    7
    -49